Daria Krawczyk-Borys

Przez 8 lat upra­wia­łam wyczy­no­wo łyż­wiar­stwo figu­ro­we. Wiem co to kon­takt z cia­łem, dys­cy­pli­na, wytrwa­ło­ść — JESTEM PRAKTYKIEM

Daria Krawczyk Borys

Stu­dio­wa­łam Zarzą­dza­nie i Mar­ke­ting ze spe­cja­li­za­cją Zarzą­dza­nie Finan­sa­mi i Rachun­ko­wo­ść Zarząd­cza na UŁ – finan­se, prze­pi­sy, podat­ki, papie­ry, to świat, któ­ry jest mi zna­ny.  Byłam po trzech stro­na­ch. Jako głów­na księ­go­wa, jako pra­cow­nik biu­ra rachun­ko­we­go, któ­ry “sie­dzi” już tyl­ko w papie­ra­ch i pro­wa­dzi­łam wła­sną fir­mę. Księ­go­wo­ść powin­na słu­żyć przede wszyst­kim wła­ści­cie­lom fir­my i jej współ­pra­cow­ni­kom. O to pro­ście księ­go­wy­ch — przy­po­mi­naj­cie im komu słu­żą i jaką war­to­ść wno­szą do fir­my. To waż­ne by na pierw­szym miej­scu sta­wia­li dobro orga­ni­za­cji, a nie urzę­dów wszel­kie­go rodza­ju. Przy­da­je im się wspar­cie, bo stra­ch ma wiel­kie oczy i do tego dzia­łu też cza­sem zaglą­da.

Stu­dio­wa­łam Psy­cho­lo­gię na SWPS w War­sza­wie – gdy stu­dio­wa­łam wery­fi­ko­wa­łam co „mówi psy­cho­lo­gia” w kon­tek­ście „edu­ka­cji bez szko­ły  — edu­ka­cji domo­wej”, oraz jak waż­ny jest roz­wój oso­bi­sty. Stu­dio­wa­łam, bo chcia­łam i chło­nę­łam wie­dzę jak gąb­ka. Były to moje dru­gie stu­dia i znam róż­ni­cę. Dla­te­go, też nie wiem, czy moje dzie­ci pój­dą na stu­dia. Jeśli nie będzie w nich pra­gnie­nia, to po co?

Roz­wi­jam w sobie umie­jęt­no­ści psy­cho­te­ra­peu­ty, prze­wod­ni­ka, coucha, men­to­ra, mów­cy. Sama sta­le mając na uwa­dze wła­sny roz­wój oso­bi­sty. Zmie­niam się dla sie­bie i dla moich dzie­ci.
Moim głów­nym celem jest inspi­ro­wa­nie do wybie­ra­nia wła­snej nie­po­wta­rzal­nej dro­gi.

Od 8 lat inte­re­su­ję się moż­li­wo­ścia­mi w Alter­na­tyw­nym Edu­ko­wa­niu. Dziś szcze­gól­nie w roz­wi­ja­niu tego co waż­ne, co wspie­ra wol­no­ść czło­wie­ka, a zależ­no­ść odcho­dzi sama.

Mam dwie cór­ki Inez (ur.2002) i Blan­ka (ur.2003).
Dziew­czyn­ki lubi­ły przed­szko­le, ale po jakimś cza­sie nie chcia­ły do nie­go cho­dzić. Gdy przy­sze­dł czas na obo­wią­zek szkol­ny, wybra­ły­śmy Edu­ka­cję Domo­wą i tak przez okres całej pod­sta­wów­ki.
Dziś Inez jest już na pozio­mie gim­na­zjum i nadal roz­wi­ja się bez szko­ły. Blan­ka koń­cząc 6-kla­sę też wyglą­da na taką, któ­ra wybie­ra samo­od­po­wie­dzial­no­ść, samo­sta­no­wie­nie.
Mamy za sobą 8 lat w obsza­rze wol­nej edu­ka­cji (obsza­rze wol­no­ści).

Do pod­staw nasze­go naucza­nia nale­ży samo­dziel­no­ść, samo­wy­star­czal­no­ść, świa­do­mo­ść i dro­ga ku wol­no­ści.

Bo miło­ść jest tyl­ko tam, gdzie jest wol­no­ść. A moż­li­wo­ść mojej rela­cji z dzieć­mi jest naj­więk­szym darem i jestem za nie­go wdzięcz­na.

Pro­wa­dzę Fun­da­cję Roz­wo­ju Edu­ka­cji i Komu­ni­ka­cji „Łącz­nik”, któ­rej jed­nym z celów jest uświa­da­mia­nie, że szko­ła jest wybo­rem, a nie­cho­dze­nie do niej tak­że. Jed­no­cze­śnie do pod­staw życio­wy­ch nie­zbęd­ny­ch dla zdro­we­go i satys­fak­cjo­nu­ją­ce­go życia nale­ży kon­takt z natu­rą i tak na naszej łące powstał ogród per­ma­kul­tu­ro­wy z żywy­mi kon­struk­cja­mi z wierz­by i sad z tra­dy­cyj­ny­mi odmia­na­mi drzew.

Edu­ku­ję się i roz­wi­jam. Prze­zna­czam ener­gię na to co chcę by rosło.