Podróż do wnętrza Ziemi Stephan Harding z książki Animate Earth

Wybie­rz się do swo­je­go Miej­sca Gai lub na inne łono Natu­ry, tam, gdzie może­sz zna­leźć spo­kój. Połóż się twa­rzą do zie­mi. Ode­tchnij głę­bo­ko i wcią­gnij w płu­ca zapa­ch gle­by, czu­jąc pra­cę klat­ki pier­sio­wej, żeber, prze­po­ny i brzu­cha na powierzch­ni sty­ku two­je­go cia­ła z mię­si­stą skó­rą Zie­mi. Wyci­sz się i poczuj wibru­ją­cą jed­no­ść wspól­ne­go ist­nie­nia.
 Wyobraź sobie, że posia­da­sz zdol­no­ść prze­cho­dze­nia przez pozor­ną gęsto­ść ciał sta­ły­ch. W spo­ko­ju i odprę­że­niu, niczym pły­wak uno­szą­cy się na tafli jezio­ra, roz­po­czy­na­sz powol­ne nur­ko­wa­nie. Naj­pierw zata­pia­sz pod zie­mię gło­wę, łagod­nie zanu­rza­jąc ją pod powierzch­nię. Nie wstrzy­muj odde­chu, któ­ry przy­cho­dzi wyjąt­ko­wo łatwo. 

Pły­nie­sz powo­li przez gle­bę, potem roz­pę­dza­jąc się, wpły­wa­sz w kry­sta­licz­ną ska­łę macie­rzy­stą two­rzą­cą sko­ru­pę zie­mi o gru­bo­ści oko­ło 40 kilo­me­trów, któ­re poko­nu­je­sz zadzi­wia­ją­co szyb­ko — mate­ria roz­stę­pu­je się przed tobą i zasy­sa do środ­ka.
 Poni­żej sko­ru­py ziem­skiej (cien­kiej i kru­chej pokry­wy naszej Pla­ne­ty), prze­cho­dzi­sz do nowej kra­iny, gdzie ska­ły są tłu­ste, ciem­no­czer­wo­ne i lep­kie jak gęsta mela­sa — dotar­łæś do powierzch­ni tzw. płasz­cza zie­mi. Zatrzy­mu­je­sz się tuż pod sko­ru­pą (jak nurek pod lodem), czu­je­sz kle­istą ska­łę wokół poru­sza­ją­cą się powo­li niczym płyn­ne szkło, po czym zręcz­nie rusza­sz dalej w bez­miar gęstej, zawie­si­stej sub­stan­cji.

Nagle czu­je­sz, jak pory­wa cię stru­mień, prąd skal­ny zstę­pu­ją­cy nie­śpiesz­nie w dół — coraz głę­biej i głę­biej set­ki kilo­me­trów. Sub­stan­cja wokół sta­je się coraz bar­dziej płyn­na, robi się rów­nież coraz gorą­cej, a wokół panu­je coraz więk­sze ciśnie­nie. Mimo to ruch za ruchem sunie­sz dalej, dry­fu­jąc razem z prą­dem roz­to­pio­nej ska­ły w kie­run­ku dol­nej kra­wę­dzi płasz­cza, jakieś 2900 km od powierzch­ni Zie­mi. Ta podróż wyda­je się trwać wiecz­no­ść, mimo to jesz­cze głę­biej zanu­rza­sz się w inną kra­inę.

Jesteś teraz w zewnętrz­nym jądrze Zie­mi, gdzie napo­ty­ka­sz bar­dzo gorą­cą i cie­kłą lawę, któ­ra wiru­je wokół z dużą szyb­ko­ścią, napie­ra­jąc na cie­bie z ogrom­ną siłą. Każ­da komór­ka two­je­go cia­ła odczu­wa mro­wie­nie pod wpły­wem inten­syw­nej, magne­tycz­nej ener­gii wytwa­rza­nej tu pod wpły­wem szyb­ki­ch prą­dów konwekcyjnych 1)↓ obfi­te­go cie­kłe­go żela­za, któ­re kłę­bi się i bul­go­cze wszę­dzie.
 Nagłe wsiąk­nię­cie szczy­tu sto­pio­nej lawy zasy­sa cię w dół przez kolej­ne 2270 kilo­me­trów magne­tycz­nie pul­su­ją­cy­ch skał zewnętrz­ne­go jądra zie­mi, dopó­ki nie prze­kro­czy­sz nowej gra­ni­cy – wierzch­niej czę­ści jądra wewnętrz­ne­go. Nasło­necz­nio­na powierzch­nia Zie­mi, 5200 kilo­me­trów nad tobą, jest już odle­głym wspo­mnie­niem.

Powo­li wpły­wa­sz do wewnętrz­ne­go jądra Zie­mi. Tutaj nie czu­je­sz już pędu rucho­my­ch skał, tyl­ko ogrom­ne cie­pło i mocar­ny uci­sk, któ­ry trzy­ma ota­cza­ją­cą cię ska­łę w wymu­szo­nym bez­ru­chu. Czu­je­sz w niej (sma­ku­je­sz wszyst­ki­mi czą­stecz­ka­mi cia­ła) pra­sta­re żela­zo i kro­ple zło­ta, któ­re zato­nę­ły w tym miej­scu daw­no temu, gdy for­mo­wa­ła się pla­ne­ta. Pły­nie­sz dalej 1200 kilo­me­trów w dół — do środ­ka wewnętrz­ne­go jądra, któ­re jest abso­lut­nym cen­trum Zie­mi, 6400 kilo­me­trów od powierzch­ni. Tam znaj­du­je się kra­ina głę­bo­kie­go spo­ko­ju, świę­te cen­trum. Wyci­sza­sz się w nim, osią­ga­jąc stan bez­brzeż­nej har­mo­nii z ser­cem Zie­mi.

Nie­skoń­czo­na chwi­la minę­ła i gór­ny świat zaczy­na cię wzy­wać — czas wra­cać. Dzię­ki śmi­głym ruchom del­fi­na pły­nie­sz do góry 1200 kilo­me­trów przez jądro wewnętrz­ne i ponow­nie zaczy­na wokół cie­bie bul­go­tać dyna­micz­na kra­ina jądra zewnętrz­ne­go. Wynu­rza­sz się dalej przez kolej­ne 2270 kilo­me­trów i jesteś już z powro­tem w płasz­czu zie­mi, gdzie wcią­ga cię do góry kon­wek­cyj­ny prąd roz­to­pio­ny­ch skał. W mgnie­niu oka poko­nu­je­sz kolej­ne 5000 kilo­me­trów i docie­ra­sz do ostat­ni­ch, twar­dy­ch 40 kilo­me­trów sko­ru­py ziem­skiej, w któ­re wni­ka­sz łagod­nie, bo mate­ria nie sta­wia przed tobą opo­ru.

Na koniec dzię­ki kil­ku deli­kat­nym i w peł­ni świa­do­mym ruchom wypły­wa­sz z powro­tem na powierzch­nię Zie­mi w miej­scu, gdzie się poło­ży­łæś.
 Leż spo­koj­nie jesz­cze chwi­lę. Delek­tuj się uzdra­wia­ją­cym elik­si­rem zapa­chów gle­by, czu­jąc pod jej żywą skó­rą pra­sta­rą głę­bię Zie­mi, któ­rą dopie­ro co zwie­dzi­łæś — jej elek­tro­ma­gne­tycz­na ener­gia prze­ni­ka każ­dą komór­kę two­je­go cia­ła. Powo­li odwróć się na bok. Usią­dź, a po kil­ku odde­cha­ch wstań. 2)↓

Ste­phan Har­ding Ani­ma­te Ear­th, tłum. Kasia Don­ner & Ben Lazar

   [ + ]

1. unoszących sil­niej ogrza­ną mate­rię znaj­du­ją­cą się bli­żej środ­ka Zie­mi wyżej (dalej od środ­ka) – przy­pis tłu­ma­cza
2. jak się czu­je­sz teraz na noga­ch? :) Czu­je­sz, że sto­isz napraw­dę na Zie­mi?

Dodaj komentarz